We have 6 guests and no members online

 

Panie uczyń mnie posłańcem  twojej dobroci.

Bym darzył miłością  gdzie nienawidzą;

Bym przebaczał  gdzie znieważają;

Bym godził   gdzie są skłóceni;

Bym ujawniał prawdę  gdzie obłuda  rządzi;

Bym przynosił wiarę  gdzie zwątpienie ciąży;

Bym wzbudzał nadzieje  gdzie rozpacz dręczy;

Bym przynosił światło  gdzie ciemność panuje..

Bym przynosił radość  gdzie smutek uciska.

 

Panie oświeć mnie,

Nie po to by mnie pocieszano,

Lecz bym ja pocieszał:

Nie po to by mnie zrozumiano,

Lecz bym ja zrozumiał;

Nie po to by mnie kochano,

lecz bym ja pokochał.

 

Ten kto siebie poświęca, ten otrzymuje

Kto siebie samego zapomni, ten znajduje

Kto przebacza temu jest przebaczone;

A kto umiera, budzi się do życia wiecznego

 

To moja interpretacja. Potrzebna mi po to by wsiąść tą modlitwę do siebie samego.

 

Panie uczyń mnie narzędziem twojej dobroci;

 

Szukam w sobie dobroć. Zawsze ją miałem w sobie. Pan dal mi już dobroć dawno i dal mi tez własną wolę.

Ze skruchą spuszczam oczy, panie proszę się o cos co mi już dawno dałeś w nadmiarze a ja zamknąłem ja szczelnie w szkatułce jak skarb i jak skąpiec traktuję ją jak walutę cenną by płacić nią za dobroć innych pilnie zważając by płacić sprawiedliwie, uczciwie, by nie przepłacić. Hojność tez mi dałeś lecz nazwałem ją rozrzutnością, marnotrawstwem, nierozsądkiem, naiwnością, głupotą i ze strachu by inni ze mnie nie szydzili ukryłem ją głęboko w sercu.

Panie przypominaj mi nieustannie iż dobroć którą mnie tak hojnie obdarzyłeś to skarb żywy co rozkwita bujnie od szczodrości a usycha od rozwagi .

Nie do płacenia, nie do wymiany lecz do szczodrego obdarzania. Szczególnie tam gdzie dobroć głęboko ukryta uschnięta czeka na gest ożywienia.

 

Bym darzył miłością tam gdzie nienawidzą;

 

Szukam w sobie miłość. Zawsze ją miałem w sobie. Pan dal mi miłość już dawno i dal mi tez własną wolę.

Ze skruchą spuszczam oczy, panie proszę się o cos co mi już dawno dałeś w nadmiarze a ja zamknąłem ja szczelnie w szkatułce jak skarb i jak skąpiec traktuję ją jak walutę wymienną by płacić nią za miłość innych pilnie zważając by nie przepłacić.  Hojność tez mi dałeś lecz nazwałem ją niewiernością, rozrzutnością, marnotrawstwem, nierozsądkiem, naiwnością, głupotą i ze strachu by inni ze mnie nie szydzili ukryłem ją głęboko w sercu. Tak jakby do mnie nie należała.

Dopuściłem by miłością moją podzielili sie ci którym się należy a resztę zamknęli mi pieczęcią wierności.

Panie daj mi odwagę i siłę by złamać okowy, daj siłę i pokorę by znieść piętno zdrajcy od tych których nie zdradzam, by znieść ból zawodu w oczach których nie zawiodłem.

Panie przypominaj mi nieustannie iż miłość którą mnie tak hojnie obdarzyłeś to skarb żywy co rozkwita bujnie od szczodrości a usycha od rozwagi .

Nie do płacenia, nie do wymiany lecz do szczodrego obdarzania. Szczególnie tam gdzie miłość głęboko ukryta uschnięta czeka na gest ożywienia.

Pragnienia nienawiści w nikim nie ma. Gdzie miłość uschnie tam plama pusta, OBOJĘTNOŚĆ . Nienawiść posieje się tu sama, niczym nie tłumiona wybuchnie bujnie i upoi nas swą żywotnością i intensywnością.

Z nienawiścią moją nie walczę. Posiewam tu ziarnko miłości uwolnionej i sycę je swoją uwagą i patrzę z lubością jak kwitnie

Nienawiść? Też jest, nasieniem ukrytym głęboko co czeka na miejsce puste, na obojętność.

 

Bym przebaczał tam gdzie znieważają

 

Czym jest zniewaga? Słowem, dźwiękiem, gestem umownym, rzuconym w moim kierunku obije się echem potężnym, groźnym od mojej fasady wartości urojonych i wzbudzi uczucie strachu, poniżenia, agresji i gniewu, kszykiem głośnym o pomstę,

Honor mój splamiony, jest nie honorem, plamą obrzydliwą, szpetną, godną pogardy. Duma moja nigdy nie pozwoli mi chociaż na obojętność. I zmusi  do szabli . Ambicja moja nie zgodzi się na ustępstwo, na darowanie, na nie zwycięstwo.

Panie daj mi odwagę i siłę bym wyzbył się honoru. Daj siłę i pokorę bym zniósł piętno człowieka nie honorowego , bym zniósł ból zawodu w oczach co pragną być ze mnie dumne.

Panie daj mi odwagę i siłę bym wyzbył się dumy. Daj siłę i pokorę bym zniósł piętno człowieka bez dumy , bym zniósł ból zawodu w oczach co pragną bym był z nich dumny.

Panie daj mi odwagę i siłę bym wyzbył się ambicji. Daj siłę i pokorę bym zniósł piętno człowieka bez ambicji , bym zniósł ból zawodu w oczach co pragną być ze mnie dumne.

 

Bym godził gdzie są skłóceni.

 

Panie daj mi odwagę i siłę bym nigdy nie stawał po czyjejś stronie. Daj mi siłę i pokorę bym zniósł ból zawodu w oczach co pragną mojego poparcia.

Obdarz mnie słowem jednym gestem jednym bym obnażył małość, nieważność przyczyny. Bo tam gdzie radość zwycięzcy tam i łzy pokonanych.

 

Bym ujawniał prawdę gdzie obłuda rządzi.

 

Panie daj mi odwagę i siłę bym prawdy nie przemilczał. Daj mi siłę i pokorę bym zniósł ból zawodu w oczach z przebiegłości obnażonych.

 

Bym przynosił wiarę  gdzie zwątpienie ciąży;

Bym wzbudzał nadzieje  gdzie rozpacz dręczy;

Bym przynosił światło  gdzie ciemność panuje..

Bym przynosił radość  gdzie smutek uciska.

 

Panie Obdarz mnie słowem jednym, gestem jednym co wybuchnie płomieniem jasnym, co zamieni zaułek ciemny w przystań tętniącą życiem i drogi dalsze bez liku.