Print
Hits: 755

Burza

Freitag, 26. August 2011

22:30

Jaka pogodę lubię najbardziej? Taka która utkwiła by mi w pamięci na zawsze. Chciałbym usiąść sobie wygodnie w miejscu otwartym w miejscu wybranym na skraju lasu przed polaną ogromna, nad brzegiem jeziora i patrzyć jak zbierają się chmury coraz ciemniejsze. Jak wiatr ucicha p ptaki milkną szukając schronienia. Burza nadchodzi, moja burza. Zapowiada się cisza niepokojąca, groźna. Groźna? Czy czuje zgrozę? Nie. 

nie czuje zgrozy czuje napięcie ciekawe, oczekuje widowiska i przeżyć. Już pierwsze,  tłuste  krople deszczu zapowiadają spektakl niecodzienny zaplątują się w konarach drzew czekając na resztę by wspólnie ugiąć hardość konarów , jak krótka przerwa w podróży do swego przeznaczenia. Jak każda roślinka na polanie dotknięta kropla deszcze nagle ozywa w ukłonie dziękczynnym. Jak krople schwytaną kładzie ostrożne u swoich korzeni. Jak krople nie przywitane zielenią rozpryskują się jakby chciały wracać powrotem Jak jezioro gładkie jak lustro leniwie  przestaje być tylko odbiciem i nabiera własnego wyrazu. Czuje jak pierwsze krople spadają mi na twarz witane dreszczem zaskoczenia. Patrzę jak pierwsze  porywy wiatru jaszcze nie silne jednak silne dopadły drzewo samotne i troskliwie przygotowują je do tańca szalonego, do tańca wspólnego. . Patrzę jak chmury czarne zbierają się razem  bez cienia wahania, wręcz w pospiechu niecierpliwym, zachłannym. Jeszcze nie jeszcze zaczekaj aż chmury czarne wypełnią cały horyzont aż zgromadza swą moc do granic wytrzymałości,  i jeszcze więcej

Pierwsze błyski ukryte jeszcze głęboko w chmurach i pomruk głęboki to tylko próba, ostateczne zmawianie się żywiołów . Błysk pierwszy zapowiedziany rosnąca jasnością nieba wydarł się z chmur z blaskiem czystym ,przyjemnym, wyraźnym jakby po to bym nie uronił żadnego szczegółu. Przedłużył swe trwanie zwiedzając cały horyzont i zanim zniknął wstrząsnął mnie hukiem co nie ma początku, co pojawia się nagle w całej swej mocy a niknie leniwie, niechętnie, powoli. Buza. Spektakl wspaniały , potężny ale nie wrogi, ożywiający. Jak ogrodnik  gorliwy podlewa swój ogród z hojnością nadmierną, ogniem błyskawic oczyszcza powietrze z hukiem radości i pomrukiem zadowolenia. Wichurą silną zbiera nasiona by posiać je tam gdzie jest plac wolny, a drzewa chylą się w geście pożegnalnym dla swego potomstwa.